Gabinet domowy

Słońce potrafi zatrzymać Twoje starzenie. Szok, co?

ja na słońcu

              Po długiej przerwie witam się z Wami ponownie. Jak tam, postarzeliście się choć rochę? Bo ja tak. O jakieś pół roku :)

Znów mnie wyrzuciło do pracy zarobkowej. Nie da się tak bez pieniądza. Każdy musi zarabiać. Ja też. Dobrze chociaż, że moją pracę bardzo lubię i nie jadę do niej za karę. Przy okazji zarobienia, pobawię się i pozbieram wystarczająco energii na zimę i z chęcią zawsze wracam do Polski, napromieniowana ostrym słońcem. Tej jesieni i zimy energię spożytkuję, między innymi, na kolejne artykuły o tym, czego nie wolno, a co trzeba, aby młodość została z Wami jak najdłużej.

              Będąc w pracy i tym razem wiele razy słuchałam jak z niedowierzaniem przypatrywano się mojemu obliczu. 42 lata??? Nieeeee…!!! Jak to??? Jak Ty to robisz???

Przyzwyczajona już jestem do tych zdziwów i jak wiecie, postanowiłam zrobić dla Was z tego użytek, wzniecając tego bloga. Skoro moje zabiegi przynoszą tak spektakularny efekt to muszę się tym dzielić. Każdy może brać z moich doświadczeń tyle i to co mu pasuje. Sporo rzeczy, które zastosowałam w moim życiu, są i będą kontrowersyjne. Jeszcze jakieś 15 lat temu wiele osób obśmiewało moją ciekawość i otwartość na eksperymenty. Teraz większość z nich już się nie odzywa. Mają dowód przed oczami :), trudno im krytykować.

IMG_4303

Kiedy ktoś pyta mnie o streszczenie tego co potrzeba do zachowania witalności, streszczając odpowiadam:

Słońca, snu i cukru!

(Hallo!!! Nie cukru rafinowanego, wyizolowanego…!!!). Można dodać jeszcze: wody. Podlać to nasze ciało. 70% każdego z nas to woda. Wymieniać to trzeba, bo brudną sadzawką nie jesteśmy.

Dziś przypomnę o słońcu. Pisałam już kiedyś o tym, ale że temat bardzo ważny i istotny…,

bo……    ……moi drodzy…..

Od słońca sie wszystko zaczyna.

              Słońce to życie. Ręka do góry ten kto słońca nie lubi, gdy świeci nam na bezchmurnym niebie…. Wszystko na ziemi zaczyna sie od niego. Jeśli wydaje Ci się, że go nie lubisz to wyobraź sobie, że gaśnie na wieki. Byłbyś szaleńcem twierdząc, że byłoby fajnie.

              Skoro daje nam taki pozytyw, to czy nie jest naszym szaleństwem nie korzystać? Nie zachowujcie się jak przestraszone, zmanipulowane owieczki, chowające się pod filtrem total block i nie wychodzące na opalanie miedzy 10-tą a 14-stą. W zamian za to ładujecie sobie tym total blockiem cały skład tanich, chemicznych śmieci poprzez skórę i leżycie na słońcu po czternastej, piekąc się plackiem do 19-stej. Szkodzą Wam wtedy bardzo chemiczne trutki i przypalanie promieniowaniem cieplnym przez tyle godzin. Nie zastanawia Was fakt, że pomimo stosowania filtrów, raka skóry mamy w Polsce systematycznie coraz wiecej???

                Piszą, że w latach 1990 – 2015 zapadalnośc na nowotwora złośliwego skóry zwiekszyła się 3 krotnie u kobiet. Jak pamietam w latach 80-dzięsiątych i dziewięćdziesiątych opalaliśmy sie taksamo intensywnie na plażach jak teraz. W miare upływu tych lat zwiększyliśmy jedynie ochronę filtrami. Zastanawia? Mnie tak. Nastepnie jak patrzysz na grafikę współczynnika zapadalności na raka skóry na świecie, tu, to widzisz, że tam gdzie cholernie dużo słońca, a raczej bieda, to najmniej raka. Różnie sobie to można interpretować, ale nie da sie nie podejrzewać, że te filtrowanie nie pomaga a szkodzi, co nie?

                Gdybyś nie miał/a filtra na skórze leżałabyś/łbyś plackiem na patelni przez tyle godzin ile leżysz? Nie, bo by piekło. Skóra w naturalny sposób daje znać, że ma dość. Tyle ile potrzebuje wytrzyma. Tyle ile jej trzeba, aby naprodukowała witaminę D pozwoli Ci poleżeć. I opalić się ładnie. Resztę czasu spędź w cieniu. Bez filtra. Proces opalania bedzie zachodził dalej. Subtelniej i delikatniej.

Dla zachowania zdrowia, urody i ochrony przed rakiem potrzebna jest witamina D.

Kiedy produkujemy jej najwięcej?

– Gdy do naszej skóry dociera najwiecej promieni UVB.

Promienie te potrafią powodować raka, ale nie zrobią tego gdy mamy w organiźmie wysoki poziom witaminy D i oczywiście jesteśmy wyczyszczeni z toksyn uszkadzających systemy naprawcze.

Kiedy dociera do nas najwięcej promieni UVB?

– Gdy promienie te maja najmniejszą przeszkodę do pokonania. Czyli od 11:30 do 12:30. Promienie maszerują w tym czasie do ziemi pokonując najcieńszą warstwę atmosfery. Padają prostopadle.

W tym właśnie czasie najlepiej paść przed slońcem plackiem. Na godzinkę, codziennie.

No w zimie nieee :)

Jak Twoja skóra nie da rady 60 minut, to mniej, ale zrób to codziennie, kiedy tylko masz okazję.

              Ja pracuję w miejscach gdzie słońce pali niemiłosiernie i robię tak od lat. Nie używam filtrów, a jedynie oleju kokosowego. Ma współczynnik 5 i nie truje. Jeśli jestem na długim spacerze, to na głowie czapeczka lub kapelusik. Efekt: śliczna, naturalna opalenizna, wigor, brak raków, brak zmarszczek.

              W zimie solarium 5-7 minut raz-dwa razy w tygodniu. Solka też trochę UVB emituje. Żaden jednak producent łóżek  nie chce puścić pary z ust, podając wartości, bo strach przed krytyka rakową. A my byśmy chcieli to wiedzieć, bo nam na witaminie D zależy, nie na raku. O tym, że witamina D stymuluje produkcję kolagenu, to już pewnie pamiętacie :)

Przosze Was tylko, nie piszcie mi, że „ale nie bo… bo słońce szkodzi…”

Szkodzi, ale wszystko jest względne. Patrz od nowa… od góry… od poczatku.

Kochanieńcy do nastepnego… :)